przyjaciele galerii pomost

  • https://www.facebook.com/dwawilki
  • http://wip-studio.pl/
  • http://www.paweladamiec.pl/
  • http://kornet.art.pl/
  • www.piotrperczynski.art.pl

Szukaj na tym blogu

środa, 24 listopada 2010

FOTOGRAFIA REPORTAŻOWA - Tomasz Koryszko


wernisaż     26  11  2010    /piątek/      godz. 18.30

Tomasz Koryszko

ur. 9 czerwca 1983 r.
Z wykształcenia fototechnik, z zamiłowania fotoreporter. Pierwszą "szkołą fotografii" była Studencka Agencja Fotograficzna Politechniki Lubelskiej.
Zawodowo fotografią zajmuje się od ponad pięciu lat. Pierwsze kroki stawiał w "Dzienniku Wschodnim" i agencji Fotorzepa, później w tygodniku i portalu "MM Moje Miasto Lublin". Współpracuje również z agencjami fotograficznymi takimi jak Forum, czy CyfraSport. Obecnie pracuje w Polska Kurier Lubelski.

Fotografia to nie tylko jego praca, to przede wszystkim największa pasja, coś, co kocha. Dlatego do każdego ujęcia, każdej sesji podchodzi indywidualnie i za każdym razem z nowymi, oryginalnymi i niebanalnymi pomysłami. Na jego zdjęciach nie znajdzie się przypadkowych, czy nieprzemyślanych kadrów. Dlaczego? Bo w każdą fotografię wkłada mnóstwo serca.

Wystawa Tomasza Koryszko to kolekcja zdjęć reportażowych zrobionych w przeciągu kilku lat w różnych sytuacjach i miejscach. To kadry z życia codziennego.

Drugą cześć wystawy stanowi cykl przejmujących portretów mieszkańców Lubelszczyzny, których dotknęła powódź. Na tych zdjęciach zobaczycie ich ból, rozpacz i cierpienie, a nieraz i bezradność wobec żywiołu, który zniszczył wszystko to, co budowali prze całe swoje życie.




prace





środa, 15 września 2010


wkrótce: FOTOGRAFIA REPORTAŻOWA - Tomek Koryszko - wernisaż: 26 11 2010 godz. 18:30



PIELGRZYMOWANIE
Maria Ożóg

galeria POMOST
zaprasza
20 10 2010  /środa/      godz. 18.30



Maria Ożóg
ur. 1982 r. w Lublinie
Absolwentka historii sztuki i Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów  Humanistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie

Mieszka i pracuje w Lublinie. Wiele czasu spędza w podróży, zwłaszcza w górach. W 2007 roku podróżowała samotnie po Islandii, co między innymi zaowocowało pierwszą autorską wystawą fotografii.
Prezentowane fotografie mają być nie tyle relacją z ponad dziewięciusetkilometrowej samotnej wędrówki, ile próbą refleksji nad pielgrzymowaniem w dużo szerszym sensie.


PIELGRZYMOWANIE

Ku Bogu, z Bogiem… wędruje człowiek. Z głęboko skrywaną, bądź nie, intencją. Kim jest ten, który mierzy się z przestrzenią DROGI, przecież też w wymiarze wewnętrznym? Czym ta DROGA dla niego jest?
Te pytania zadałam sobie, gdy usłyszałam o pielgrzymowaniu Marysi Ożóg. Wybór osoby i tematu wystawy był w równej mierze oczywisty, co trudny. Ale pokładam ufność….
 Maryla Wosik


  •  Najpierw było marzenie. Zrodzone bynajmniej nie pod wpływem jakiejkolwiek lektury, ale opowieści starszego brata o szlaku wiodącym przez całą Europę i przez jej piękne katedry. Po wielu latach przyszła decyzja - po co iść „kiedyś”, skoro może właśnie teraz jest jedyny i odpowiedni czas.
  • Choć w wielu aspektach starałam się być przygotowana na Camino, to, co było tam moim udziałem, zaskakiwało mnie każdego dnia i na wiele sposobów. Mnóstwo piękna, tego w krajobrazach, zabytkach, a przede wszystkim napotykanych ludziach, ale i wiele walki – przede wszystkim z samym sobą.
  • Prezentowanych kilkanaście fotografii to próba niemożliwego. Jak bowiem pokazać miesiąc wędrówki, z którego każdy dzień był dla mnie absolutnie wyjątkowy? Nie będzie to więc skrótowa prezentacja szlaku, ale bardziej próba wniknięcia w duchową warstwę mojej pielgrzymki. Otwarte pejzaże czy pojedyncze detale, wszystko ma przypominać o tym, że każdy z nas tak naprawdę jest wędrowcem, gościem na swoim Camino de la Vida (Drodze Życia).

                     Maria Ożóg
               

 Początek pielgrzymki ma swoje źródło w niespokojnym sercu. Niespokojna tęsknota, która wyciąga nas z jednostajności i szarzyzny dnia codziennego, potrzebuje drogi, czyli czasu i przestrzeni, gdyż tylko wtedy może nas przemienić. Tęsknota leży u początku przemiany, która się wydarza, którą zostajemy obdarowani. Takiej przemiany nie potrafimy sami z siebie wywołać, musimy się na nią otworzyć.

Droga (Camino) do Santiago de Compostela liczy sobie ponad tysiąc lat. Idący nią pielgrzym jest prowadzony piękną, chociaż zadającą wiele pytań legendą. Historycznie nie potrafimy udowodnić, że św. Jakub Apostoł był i pracował w Hiszpanii. Może właśnie dlatego droga do Santiago jest głębokim wyrazem owej tęsknoty ludzkich serc, tęsknoty za dojściem do grobu Apostoła i jeszcze dalej, do końca tego co naszym stopom najbardziej znane - „do końca ziemi” (finis terrae). Szlak Camino wije się wśród malowniczych krajobrazów, przecina tętniące życiem metropolie, miasta i uśpione wioski. Oplata go żywy wieniec starych opowiadań i przekazów o lokalnych świętych, o bohaterach oraz o zwykłych ludziach. Opowiadania te tworzą duchowe Camino i są jak niewidoczne, pełne natchnienia drogowskazy. Wspaniale uzupełniają je przydrożne oznakowania: krzyże, muszle, strzałki, które od samego początku są tak ustawione, aby pielgrzymów doprowadzić do Santiago de Compostela.

Pątnicy na Camino znają zawołanie: „Ultreia - idź naprzód”, niesiony tęsknotą serca idź ciągle dalej, aż do Santiago de Compostela. Lecz „Ultreia” odnosi się także do drogi wewnętrznej - „dotrzyj do siebie”. Kto wyruszył w drogę opuścił to, co znane, opuścił bezpieczne otoczenie i ciągle, dzień po dniu otwiera się na to, co nieznane. Sprawdza się w nowych spotkaniach, stawia pod znakiem zapytania swoje dotychczasowe doświadczenia.

Wiele zależy od tego, z jakim nastawieniem zmierzamy do celu, czy są to jedynie motywy sportowe bądź kulturowe, czy też jesteśmy otwarci na przyjęcie doświadczeń dla ciała, ducha i duszy. Czy towarzyszy mi pytanie - obojętnie czy jestem w drodze kilka dni, czy wiele - co jest moją najgłębszą tęsknotą. Odpowiedź na to pytanie potrzebuje czasu, dojrzewa powoli. Każdy krok na twardej drodze przybliża nas do odpowiedzi, daje nam szansę wzrostu. W czasie pielgrzymowania bowiem rozluźniają się nasze napięcia, nasze ciało staje się bardziej ruchliwe, a tym samym zaczynamy zwracać większą uwagę na mijane krajobrazy, na drugich, na nas samych i na Boga. Nasza tęsknota dostaje fizycznych nóg, staje się bardziej konkretna. Nasze ciało i duch doświadczają harmonii i jedności. Nasze codzienne problemy i troski się relatywizują.


Józef Bremer SJ



 






 




piątek, 11 czerwca 2010

IN THE MIRROR - Dominika Garbarczyk


W dniu 10 czerwca 2010 r. miał się odbyć w Galerii Pomost wernisaż fotografii Dominik Garbarczyk IN THE MIRROR.

Z racji arbitralnie podjętej przez Dyrekcję DDK Czechów decyzji, nie doszło do finalizacji planów ekspozycyjnych i wernisażu. Przyczyny tych decyzji były pozamerytoryczne. Z powodu stosunku podrzędności zmuszona byłam respektować polecenia służbowe, nie do końca je rozumiejąc i nie zgadzając się z nimi.

Chciałabym przeprosić za zaistniałą sytuację Piotra Perczyńskiego - promotora wystawy i przede wszystkim autorkę - Dominikę Garbarczyk.

Wernisaż fotografii Dominiki Garbarczyk odbędzie się w Galerii Chatki Żaka 21 czerwca 2010 r. o godz. 18

W imieniu autorki i promotora ZAPRASZAMY


Maryla Wosik

Galeria Pomost

czwartek, 27 maja 2010

PORTRET MAŁO DOSKONAŁY - Ewelina Lachowska


mokra Ofelia
czerwienią
wspięta na policzki
rozsypała się w płatkach po wodzie
wielki księżyc zgarnęła w rękaw
potem z nagła wlożyła na głowę
i na palcach
na włosów krańcach
w tej czerwieni
to złota to święta
tańczyła
jakby wiatr ją opętał
popłynęła wzdłuż rzeki stromo
z wodorostów tłumem ze słomą
wplatana w zaciśnięte palce
wyciągnęłam ją z wody białą
i na drogach pasmem świetlistym
rozwiesiłam te włosy aby wyschły
Halina Poświatowska

Ewelina Lachowska
ur. 1986 /Lublin/
studentka Socjologii /V rok KUL/;
i Fotografii: II-letnie Studium Policealne "Profesja"

PORTRET MAŁO DOSKONAŁY
Sztuka zawsze mnie fascynowała jako sposób wyrażania siebie. Szukałam tego idealnego środka i znalazłam fotografię. Jest idealnym sposobem uzewnętrznienia.
Zajmuję się nią od niedawna, ale staram się poświęcać jej jak najwięcej czasu. W swoich pracach wykorzystuję swoje ciało, ludzi oraz obiekty, które są częścią mojej rzeczywistości.
Dla mnie fotografia to nie tylko powierzchowne widzenie rzeczywistości. Ona pozwala przyjąć pewne postawy, ustosunkować się do otaczającego świata. Najbardziej w fotografii fascynuje mnie jej kreatywny potencjał, możliwość przeciwstawiania się stereotypom, narzuconym zasadom.
Ludzie stanowią genialny element fotografii, zarówno ci zajęci codziennymi sprawami, stanowiący interesujący motyw reportaży, jak i ci w roli manekinów, wyrażający stany i fantazje fotografów.
Czykl fotografii "Portret mało doskonały" jest jednym z moich eksperymentów. To fotografie obiektów, które wymykają się spod ram ostrości i wyrazistości. W kobietach zachwyca mnie piękno, które za każdym razem można inaczej pokazać. Jest tyle emocji w kobiecie, które chciałoby się uchwycić, jak bezbronność czy dzikość.
Niektóre ze zdjęć tego cyklu były dla mnie samej zaskoczeniem. Cykl ten był procesem twórczym od początku, gdy rodził się pomysł, do końca, gdy ujrzałam portret na papierze. efektem miał być portret niedopowiedziany, na wskroś ukryty. Kobiety te są tajemnicze, niewyraziste, a jednak w każdej z nich widać inne emocje.
Ewelina Lachowska

prace










wtorek, 20 kwietnia 2010





BŁĘDY FOTOGRAFICZNE - Tomasz Nowak

Tomasz Nowak

ur. 1980, Lublin
dyplom z fotografii, szkoła TAFE, Perth, Australia
miejsce pracy: Agencja Reklamowa Change Integrated, Warszawa

udział w wystawach zbiorowych: Site Unseen 2005 /wystawa studentów kierunków fotograficznych Zachodniej Australii/
wystawy pokonkursowe m.in. młodzieżowy konkurs organizowany przez Pałac Młodzieży, /Bydgoszcz Grand-Prix/
konkurs Iris - konkurs portretów organizowany przez Perth Center For Photography /1 miejsce w kategorii student/

BŁĘDY FOTOGRAFICZNE - to pierwsza wystawa indywidualna

Jest taka książka Błędy fotograficzne napisana przez Ryszrda Kreysera. O tym, co w fotografii jest błędem, wypaczeniem, niedoskonałością. To katalog zdjęć za ciemnych, za jasnych, poplamionych, nieostrych, o zbyt dużym lub zbyt małym kontraście. Jest złe kadrowanie , złe oświetlenie portretu i zły punkt widzenia...

Złe? Dla mnie to panoptikum fotograficznych wypaczeń było zawsze interesujące, podniecające, czasem zabawne.
Zacząłem zastanawiać się, czy nie jest tak, że reguły ograniczają wolność tworzenia? Boisz się eksperymentować, popełnić błąd, powtarzasz, zamiast tworzyć.

Nie interesuje mnie czy zdjęcie zostało zrobione telefonem komórkowym, aparatem średnioformatowym czy pudełkiem po butach. Nie muszę wiedzieć czy zostało "poprawione" w photoshopie.

Ta wystawa to moja mała polemika z tymi, którzy wierzą, że fotografią rządzą zasady i że zdjęcia trzeba oceniać według ściśle określonych kryteriów.

Tomasz Nowak




prace







środa, 24 marca 2010

wernisaż 26.03.2010 piątek godz. 18.30

PORTRETY NATURY - Mariusz Deleś

/kordynator wystawy - Michał Ginalski/

Ważka
Po pierwsze było to wnikliwe spojrzenie. Coś mi się badawczo przyglądało w przestrzeni starannie zakomponowanego kadru. Powściągliwość bliska znakowi, gdy maksimum treści zawiera się w prostej, pięknej formie.
Choćby tylko dla tej fotografii warto było Mariuszowi zaproponować wystawę.
Reszta prac była kontynuacją tematu... 'utytłana' pyłkiem pszczoła - robotnica... motyl...
Wszystko unurzane w kolorze.
Skala makro przybliża to, co zwykle z pośpiechu tracimy z oczu.
Trzeba to kochać, by to wytropić, być wnikliwym, cierpliwym obserwatorem.
Te cechy ma Mariusz.
Rok temu jeszcze nie wiedzieliśmy, że zima będzie długa i nas tak bardzo wymęczy.
PORTRETY NATURY są doskonałym remedium na nasze zmęczenie.

Maryla Wosik


wernisaż




prace















piątek, 19 lutego 2010

ktokolwiek wie... ktokolwiek zna...

autor zdjęć : nieznany
pomysłodawca wystawy: Alicja Sobczyńska
odbitki pozytywowe z negatywów: Piotr Perczyński

/organizacja : Jakub Wydrzyński/

(...) Tak więc stałem się wędrowcem po nieskończonych ugorach zapomnienia i niebytu rozświetlanych światłem zniszczonych fotografii. Losy ludzi zatrzymanych w obrazie fotograficznym i przywołanie fotograficznej pamięci stanowi dla mnie rodzaj modlitwy i westchnienia.
Zawsze patrząc w głąb fotografii staram się dostrzec tajemnicę tamtego bytu, jego radości i smutku, a nade wszystko nieodgadnione losy ludzkie.
Jerzy Lewczyński - fotograf, twórca koncepcji "archeologia fotografii"

Prezentowane na wystawie fotografie znalazłam na śmietniku w drewnianej skrzynce, wyrzucone, wraz z innymi szpargałami - listami, starymi kwitami, guziczkami... Nie były tak piękne, jak teraz. Miały postać zniszczonych, spleśniałych negatywów 6x9 cm, którym dopiero pasja i cierpliwość Piotra Perczyńskiego nadała obecny piękny i czytelny kształt.
Ale o tym Piotr pisze sam. Ja chciałam poruszyć inną, bardzo ważną kwestię. Mianowicie: czy mamay prawo "ratować" to, co ktoś wyrzucił uznając za niepotrzebne? Co więcej - czy mamy prawo - po przywróceniu do życia - prezentować w formie wystawy? Ja myślę, że nie tylko mamy prawo, ale wręcz obowiązek. Te fotografie dzieli dystans 60 lat. To kawał historii.
Spójrzmy na to inaczej. Gdyby ktoś w latach 60. XX wieku znalazł takie negatywy, to przedstawiałyby one (biorąc ten sam upływ 60 lat) fotografie z końca XIX i początku XX wieku!
Myślę, że w tym przypadku nikt nie zastanawiałby się nad tym, czy ma prawo.
Tak więc myślę, że i te prezetnowane dzisiaj fotografie mogą być - z całą pewnością - traktowane jako mała cząstka naszej historii.
Alicja Sobczyńska

ktokolwiek wie... ktokolwiek zna...

Pretekstem do wystawy stało się kilkadziesiąt negatywów znalezionych przez Alicję i ocalonych od całkowitej zagłady gdzieś na wysypisku śmieci. Nie znamy nazwiska fotografa, nie wiemy kim są fotografowane osoby, z jakiego terenu pochodzą. Negatywy formatu 6x9 cm wykonane na błonach zwojowych bez oznaczeń markowych. Są w większości bardzo zniszczone. Zdjęcia zostały wykonane prawdopodobnie we wczesnych latach powojennych.
Sam negatyw pozostaje jeszcze tajemnicą. Odwrócenie tonalne nie pozwala rozpoznać rysów twarzy. Dopiero odbitka pozytywowa ujawnia w pełni postacie i ich role w tym teatrze fotografii, pozwala spojrzeć w oczy ludziom z minionego czasu.
Oto fotografia wiejskiej rodziny... Nie mamy wątpliwości. Kto jest aktualnie głową tej wielopokoleniowejgrupy. Siedzi w pozie hieratycznej, jak władca, boso, obok żona ubrana odświętnie. Młode pokolenie chciało mieć osobne zdjęcie. Ładna kobieta gestem dłoni poprawia akurat włosy.
Trzymająca się za ręce para zakochanych w stylowych strojach, uchwycona w pośpiechu na ulicy. Fotograf nie ustawił precyzyjnie ostrości. Młodzi fotografują się chętnie z rowerem czy motocyklem. Dwaj wiejscy muzykanci pozują do zdjęcia z instrumentami. Małe dziewczynki stają przed aparatem z wyraźną tremą.
Te zdjęcia pobudzają naszą wyobraźnię. Taka jest fotografia. Z pewnością wiele osób przedstawionych na zdjęciach już nie żyje. Identyfikatory osobowe trafiły na śmietnik. Życiorysy zamknięte, indywidualne programy zrealizowane, można skasować. A jednak.... Alicji został powierzony swoisty depozyt, którym postanowiła się podzielić z nami. Bardzo możliwe, że któraś z fotografowanych osób żyje do dziś.
Ktokolwiek wie... ktokolwiek zna...
Piotr Perczyński

Wystawa Ktokolwiek wie... ktokolwiek zna... została wypożyczona Galerii ACK na potrzeby realizacji cyklu ARTEFAKTY i jest do obejrzenia do dnia 19.04.2010 r.

prace








piątek, 15 stycznia 2010

tranStories ; Magdalena Malinowska - FOTOGRAFIE


w programie:
wykład dr Tomasza Kitlińskiego /filozof, antropolog kultury/:
ETYKA I ESTETYKA PRAW MNIEJSZOŚCI: OSOBY TRANSGENDEROWE
projekcja filmu dokumentalnego:
FOLKLORE OF THE TRANSGENDER COMMUNITY IN TAMIL NADU

(rekomendacja/organizacja : Jakub Wydrzyński)


wernisaż








prace