przyjaciele galerii pomost

  • https://www.facebook.com/dwawilki
  • http://wip-studio.pl/
  • http://www.paweladamiec.pl/
  • http://kornet.art.pl/
  • www.piotrperczynski.art.pl

Szukaj na tym blogu

środa, 15 września 2010


wkrótce: FOTOGRAFIA REPORTAŻOWA - Tomek Koryszko - wernisaż: 26 11 2010 godz. 18:30



PIELGRZYMOWANIE
Maria Ożóg

galeria POMOST
zaprasza
20 10 2010  /środa/      godz. 18.30



Maria Ożóg
ur. 1982 r. w Lublinie
Absolwentka historii sztuki i Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów  Humanistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie

Mieszka i pracuje w Lublinie. Wiele czasu spędza w podróży, zwłaszcza w górach. W 2007 roku podróżowała samotnie po Islandii, co między innymi zaowocowało pierwszą autorską wystawą fotografii.
Prezentowane fotografie mają być nie tyle relacją z ponad dziewięciusetkilometrowej samotnej wędrówki, ile próbą refleksji nad pielgrzymowaniem w dużo szerszym sensie.


PIELGRZYMOWANIE

Ku Bogu, z Bogiem… wędruje człowiek. Z głęboko skrywaną, bądź nie, intencją. Kim jest ten, który mierzy się z przestrzenią DROGI, przecież też w wymiarze wewnętrznym? Czym ta DROGA dla niego jest?
Te pytania zadałam sobie, gdy usłyszałam o pielgrzymowaniu Marysi Ożóg. Wybór osoby i tematu wystawy był w równej mierze oczywisty, co trudny. Ale pokładam ufność….
 Maryla Wosik


  •  Najpierw było marzenie. Zrodzone bynajmniej nie pod wpływem jakiejkolwiek lektury, ale opowieści starszego brata o szlaku wiodącym przez całą Europę i przez jej piękne katedry. Po wielu latach przyszła decyzja - po co iść „kiedyś”, skoro może właśnie teraz jest jedyny i odpowiedni czas.
  • Choć w wielu aspektach starałam się być przygotowana na Camino, to, co było tam moim udziałem, zaskakiwało mnie każdego dnia i na wiele sposobów. Mnóstwo piękna, tego w krajobrazach, zabytkach, a przede wszystkim napotykanych ludziach, ale i wiele walki – przede wszystkim z samym sobą.
  • Prezentowanych kilkanaście fotografii to próba niemożliwego. Jak bowiem pokazać miesiąc wędrówki, z którego każdy dzień był dla mnie absolutnie wyjątkowy? Nie będzie to więc skrótowa prezentacja szlaku, ale bardziej próba wniknięcia w duchową warstwę mojej pielgrzymki. Otwarte pejzaże czy pojedyncze detale, wszystko ma przypominać o tym, że każdy z nas tak naprawdę jest wędrowcem, gościem na swoim Camino de la Vida (Drodze Życia).

                     Maria Ożóg
               

 Początek pielgrzymki ma swoje źródło w niespokojnym sercu. Niespokojna tęsknota, która wyciąga nas z jednostajności i szarzyzny dnia codziennego, potrzebuje drogi, czyli czasu i przestrzeni, gdyż tylko wtedy może nas przemienić. Tęsknota leży u początku przemiany, która się wydarza, którą zostajemy obdarowani. Takiej przemiany nie potrafimy sami z siebie wywołać, musimy się na nią otworzyć.

Droga (Camino) do Santiago de Compostela liczy sobie ponad tysiąc lat. Idący nią pielgrzym jest prowadzony piękną, chociaż zadającą wiele pytań legendą. Historycznie nie potrafimy udowodnić, że św. Jakub Apostoł był i pracował w Hiszpanii. Może właśnie dlatego droga do Santiago jest głębokim wyrazem owej tęsknoty ludzkich serc, tęsknoty za dojściem do grobu Apostoła i jeszcze dalej, do końca tego co naszym stopom najbardziej znane - „do końca ziemi” (finis terrae). Szlak Camino wije się wśród malowniczych krajobrazów, przecina tętniące życiem metropolie, miasta i uśpione wioski. Oplata go żywy wieniec starych opowiadań i przekazów o lokalnych świętych, o bohaterach oraz o zwykłych ludziach. Opowiadania te tworzą duchowe Camino i są jak niewidoczne, pełne natchnienia drogowskazy. Wspaniale uzupełniają je przydrożne oznakowania: krzyże, muszle, strzałki, które od samego początku są tak ustawione, aby pielgrzymów doprowadzić do Santiago de Compostela.

Pątnicy na Camino znają zawołanie: „Ultreia - idź naprzód”, niesiony tęsknotą serca idź ciągle dalej, aż do Santiago de Compostela. Lecz „Ultreia” odnosi się także do drogi wewnętrznej - „dotrzyj do siebie”. Kto wyruszył w drogę opuścił to, co znane, opuścił bezpieczne otoczenie i ciągle, dzień po dniu otwiera się na to, co nieznane. Sprawdza się w nowych spotkaniach, stawia pod znakiem zapytania swoje dotychczasowe doświadczenia.

Wiele zależy od tego, z jakim nastawieniem zmierzamy do celu, czy są to jedynie motywy sportowe bądź kulturowe, czy też jesteśmy otwarci na przyjęcie doświadczeń dla ciała, ducha i duszy. Czy towarzyszy mi pytanie - obojętnie czy jestem w drodze kilka dni, czy wiele - co jest moją najgłębszą tęsknotą. Odpowiedź na to pytanie potrzebuje czasu, dojrzewa powoli. Każdy krok na twardej drodze przybliża nas do odpowiedzi, daje nam szansę wzrostu. W czasie pielgrzymowania bowiem rozluźniają się nasze napięcia, nasze ciało staje się bardziej ruchliwe, a tym samym zaczynamy zwracać większą uwagę na mijane krajobrazy, na drugich, na nas samych i na Boga. Nasza tęsknota dostaje fizycznych nóg, staje się bardziej konkretna. Nasze ciało i duch doświadczają harmonii i jedności. Nasze codzienne problemy i troski się relatywizują.


Józef Bremer SJ